jnet

Najlepsi zawodnicy Superpucharu PLP

“Bohater, na którego nie zasługujemy” – mówią zgodnie zawodnicy 4Technology o Rafału Trusiewiczu. MVP całego Superpucharu, najlepszy bramkarz i zawodnik. Dwukrotnie wygrał mecze pucharowe swoimi interwencjami, dwukrotnie w karnych był przeszkodą nie do przejścia. To tylko pokazuje jak ważną rolę pełni każdy z golkiperów w swojej drużynie i ile daje spokoju. Trusiek – dla Nas jesteś wielki !

Tomek Grzebieniak to zdecydowanie najjaśniejsza postać Kabareczi w zakończonym Superpucharze. Wreszcie częściej z przodu, niż chowający się w linii obronnej, wreszcie mnóstwo pożytku i chyba na dobre odblokowana skuteczność. Prawa, lewa – było wszystko. No i ten jego niezwykły luz w przekładaniu piłki. Superpuchar kończy z sześcioma golami i wysyła jasny sygnał bramkarzom drużyn przeciwnych – bądźcie czujni na hali !

Doktor Gwiazdka, czyli Kamil Ceckowski to z kolej koń pociągowy ekipy Rudego – chyba największej sensacji “in plus” Superpucharu. 5 strzelonych goli, dołożona asysta a przede wszystkim pozytywna motywacja i walka na całej długości boiska. “Gwiazdka” pokazał, że jak tylko mu się chce to może być groźny dla każdej defensywy.

Marcin PawluczukPoltank. W kanadyjce nie miał sobie równych – 7 goli i 3 asysty. Walczył, strzelał, asystował – był wszędzie. I doprowadził swoją ekipę do 1/4 finału w której minimalnie ulegli późniejszemu finaliście – zespołowi Kabareczi. Przy takiej formie – walka o koronę króla strzelców w I lidze nabierze tylko rumieńców.

Mateusz Kozak z Margo Adrenaliny to iście kozacka forma okraszona 7 strzelonymi golami. Jest też zdobywcą rekordowych, pięciu zdobytych bramek w jednym spotkaniu ( mowa tu o Superpucharze). I nawet te nieszczęsne karne, w najważniejszych momentach potrafił wykorzystać – wyczekując ze swoim strzałem niczym RL9…

Z przodu silnik i serce “bolidu” Auto Team’u czyli Mateusz Kondraciuk. Udział przy 75 – 90% goli strzelonych przez beniaminka Superpucharu. O mały włos nie wyeliminował w pojedynkę 4Technlogy, jednak w decydującym momencie jego rzut karny obronił “Trusiek“. Co by nie mówić – Mateusz wyróżniał się od pierwszej do ostatniej minuty pobytu na Arenie Kluka. Jeżeli na sezon halowy “wróci” do Znienacka, to zespół spod znaku Dzika nabierze dawnego blasku. Czego sobie i im oczywiście życzymy.