jnet

Opis ostatniego Double Game Week

W ostatni weekend rozgrywaliśmy podwójną kolejkę i wielkimi krokami zbliżamy się do końcowych rozstrzygnięć. Jako, że przed Nami najbardziej pracowity tydzień tego turnieju – właściwie w wersji “flash” przedstawimy to, co działo się na Arenie Kluka :

Sobota 11/09 :

Grupa D


Sobotnie emocje rozpoczęły się od spotkania Hurtowni i Znienacka. Obie drużyny w niepełnych składach. Lepiej w mecz weszli gracze Krzyśka Urynowicza i już w 3 minucie „Tuniek” wyprowadził ich na prowadzenie. Od tego momentu tempo spadło prawie do zera. Znienacka nie przypominało zespołu, który wszyscy znają. Nie było próby zabiegania przeciwnika, tylko gra na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Dopiero końcówka pierwszej połowy przyniosła dwie znakomite sytuacje pod bramką „Krokusów”. Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza i znowu bramka Kamila Kupca. Dopiero drugi gong obudził drużynę Znienacka. Błąd w kryciu wykorzystał Emilian Bayer i dwukrotnie w odstępie 10 minut doprowadził do wyrównania. Wynik nie uległ już zmianie.


Wynik poprzedniego meczu postawił w trudnej sytuacji zespół TIM Aquapomp. Do awansu musieli zdobyć minimum punkt. Niby niezbyt trudne zadanie, jednak po drugiej stronie barykady była podrażniona drużyna Aptelu. Takiej mobilizacji dawno już nie widzieliśmy. Oba zespoły w pełnych składach co zapowiadało wysokie tempo gry. Od samego początku wymiana ciosów. Gdy Aptel zaczął zdobywać przewagę stała się rzecz niespotykana. Wrzut z autu minął trzech obrońców i Sebastiana Chojnowskiego, dzięki czemu Przemek Matuszewski z bliskiej odległości wyprowadził na prowadzenie TIM. „Bodzio” szybko podjął decyzję o cofnięciu się i bronieniu zadowalającego wyniku. Podopieczni Jacka Borowskiego podkręcili jeszcze tempo, ale brakowało ostatniego podania. W 30 minucie przeciwnika dobił „Zozo” i było wiadome, że żółto-czerwoni nie dadzą wyrwać sobie korzystnego wyniku. Po meczu podobno Jacek zadawał sobie pytanie „dlaczego Grabówka musiała awansować?” 😊

Grupa E


Pierwszym meczem w tej grupie było spotkanie Adampolu z Rajkomem. Chociaż bardziej wyglądało to na pojedynek „Brulina” z byłym zespołem – on polował na bramki, a przeciwnicy na niego. Wynik 9:1 pokazał, że decyzja o zmianie drużyny była chyba odpowiednim krokiem.


Kolejnym spotkaniem był mecz pomiędzy Konceptbudem i Poltankiem. Oba zespoły z brakami kadrowymi. W mecz lepiej wszedł Konceptbud i po bramkach Karola Naumnika i Wojtka Hajduczeni wyszedł na prowadzenie 2:0. Poltank szybko zdobył gola kontaktowego i od tego momentu rozpoczęła się wymiana ciosów. Drużyna Marcina Dolidy nie lubi nudy i kolejny raz postawiła na atak i radosną obronę. Z wyniku 6:3 i takiego stylu gry zadowolony byłby legendarny Zdenek Zeman.


Mecz pomiędzy Cescomem i Margo również naznaczony był kłopotami z zebraniem szerszej kadry. Faworytem był zespół dowodzony przez „Gromka”. Do swoich umiejętności dołożyli jeszcze próbę zastraszenia Grześka Trzpisa głośnym okrzykiem „WALKA”😊. Nie przestraszył się za to Piotr Kateusz i już w pierwszej minucie pokonał bramkarza Margo. Mądra obrona i sporadyczne kontrataki Cescomu w 14 minucie wyprowadziły ich na prowadzenie 2:0. Zdecydowanie widoczny był brak Karola Kozłowskiego, przez co ataki graczy spod znaku Adrenaliny nie mogły nabrać odpowiedniego tempa. Gdy wydawało się, że wynik nie ulegnie zmianie spokojny już Grzesiek Trzpis podwyższył wynik na 3:0.

Mecz Cescom Białystok – Margo Adrenalina zweryfikowany został jako 0:3, ze względu na grę nieuprawnionego zawodnika w zespole Cescomu.


Mecz pomiędzy FC Pyskaci i Dr Tusz był nadzieją na zdobycie pierwszych punktów przez chłopaków z Knyszyna. Chcieli to uczynić bez swojej gwiazdy Błażeja Chmielewskiego. W 10 minucie ich plan zaczął się spełniać i wyszli na prowadzenie. „Doktorki” zupełnie nie miały pomysłu na sforsowanie ich obrony i broniącego z dużym szczęściem Tobiasza Wróblewskiego. Dopiero w 28 minucie wyrównał Paweł Moskal. Gdy pierwszy punkt stawał się coraz bardziej realny tuż przed ostatnim gwizdkiem Dr Tusz strzelił zwycięską bramkę.


Ostatnie spotkanie pomiędzy Ramisem i Piłkarzami po przeszczepie z powodu przyniesienia L4 przez tych drugich zakończył się zasłużonym 3:0 dla ekipy Marcina Chwojko i -50 punktami w klasyfikacji Fair Play dla tych drugich.

Grupa C

Zaczęliśmy od mocnego 0.7 zgłoś się w wykonaniu drużyn 4Technology oraz Top Auto. Obie stawiły się bez nominalnych golkiperów, ale to chłopaki spod znaku Opla mieli lepiej ustawione celowniki, dzięki czemu zaaplikowali swoim sobotnim rywalom aż 7 bramek. Taki wynik spowodował, że Top Auto przed meczem Kabareczi vs. M-Fire zajmowało drugie miejsce. Zespół Karola Łotowskiego był więc w opałach – porażka oznaczała bowiem brak awansu do najlepszej czwórki Prologu. W M-Fire zabrakło Seby Kozłowskiego, ale nie zabrakło motywacji i chęci zakończenia rozgrywek w grupie C z kompletem punktów. Bramkę jak się później okazało – na wagę trzech punktów zdobył Paweł Lubowicki, po podaniu od “Kabana“. Pierwsza porażka w sezonie dla Kabareczi stała się brzemienna w skutkach – zajęli dopiero 3 miejsce w grupie C i przestali się liczyć w walce o zwycięstwo w Prologu PLP ! Football Bloody Hell !!

Niedziela 12/09

Niedzielne granie rozpoczęliśmy od spotkań w grupie E. Wysokie wygrane faworytów i pierwsze trzy mecze zakończone wynikiem 7:1. Jedyni godnymi zauważenia faktami był kolejny strzelecki popis „Brulina” i ostateczna nieudana szaleńcza pogoń „Doktorków” w meczu z Poltankiem ( z 1:5 na 6:7).


Równo o 16:10 swoje zmagania rozpoczęły zespoły walczące o miejsca 5-8 . Na spowite ciemnymi chmurami niebo z radością spoglądał Jacek Borowski. Jego Aptel nie zwykł przegrywać w deszczu . Była to dla nich szansa na pozytywne zakończenie niezbyt udanej drugiej rundy rozgrywek Prologu. Pewnym utrudnieniem była szczupła kadra w odróżnieniu do meczu sobotniego. Natomiast Kabareczi wystawiło najsilniejszy skład wraz ze swoimi gwiazdami Michałem Laskowskim, Tomkiem Grzebieniakiem i Przemkiem Zarębą. Na domiar złego zza chmur zaczęło wychodzić słońce. „Pomarańczowi” spokojnie przetrzymali początkowy napór Aptela i wypunktowali przeciwnika . Mimo starań Sebastiana Chojnowskiego 5 strzałów znalazło drogę do siatki.


O godzinie 17 miały przeciwko sobie stanąć drużyny 4Technology i Znienacka. Niestety kontuzje oraz zbyt intensywne życie nocne zdekompletowały ekipę „Owsieja”. Liczymy, że to ostatnia taka sytuacja i drużyna spod znaku dzika pokaże swój słynny charakter i nawet w niepełnym składzie stanie do walki.


Pierwszy mecz o wejście do Wielkiego Finału czyli spotkanie pomiędzy M-Fire i TIM Aquapomp przerósł wszelkie oczekiwania. Było to zdecydowanie najlepsze spotkanie całych rozgrywek. Jakością piłkarską i zaangażowaniem z obu stron można byłoby obdzielić jeszcze kilka innych spotkań. Pierwszy cios wyprowadzili „żółto-czerwoni” i w 7 minucie „Łosiek” strzelił na 1:0. To obudziło M-Fire i mieliśmy sytuację podobną do akcji Roberta Lewandowskiego, który strzelił gola Krychowakiem . Tutaj Aleksiejczuk strzelił Jakielem 😊. Po tym wyrównaniu tempo jedynie wzrosło. Jak w ukropie uwijali się obaj bramkarze, a obrońcy nie mogli sobie pozwolić na chwilę wytchnienia. Od 26 do 30 minuty padły 3 bramki dla M-Fire, w tym niesamowite uderzenie z rzutu wolnego Seby Kozłowskiego. Mogłoby się wydawać, że jest już po meczu. Jednak TIM odrodził się niczym feniks z popiołów i przeciągu 2 minut doprowadził do wyrównania. Z obu stron było widać pasję i chęć zwycięstwa. 40 minuta i ostatni gwizdek sędziego zwiastował serię rzutów karnych. W nich lepsi 3:2 okazali się Tomek Bartoszuk i koledzy i to Oni jako pierwsi zameldowali się w wielkim finale.


Ostatnim meczem dnia była potyczka Hurtowni Krokus i Top Auto. Oba zespoły wyszły na boisko jakby z przeświadczeniem, że poziom poprzedniego spotkania jest dla nich nieosiągalny. Bramka strzelona głową przez „Osypa” była jednym z niewielu ciekawszych zdarzeń w tym meczu. „Krokusy” kontrolowały spotkanie, natomiast Top Auto nie forsowało zbytnio tempa . Dopiero w końcówce wprowadzili „lotnego” bramkarza, jednak wynik nie uległ zmianie. Hurtownia Krokus drugim finalistą Prologu !!