jnet

Podsumowanie 6. kolejki Prologu PLP

Za Nami zdecydowanie najgorętsza kolejka w historii Podlaskiej Ligi Piłkarskiej. Zarówno zawodnicy jak i organizatorzy musieli zmierzyć się z tropikalnym wręcz upałem, który od wczesnych godzin porannych zagościł na Arenie Kluka. My jako “gospodarze” daliśmy radę – dostarczyliśmy uczestnikom wiadra z zimną wodą oraz zarządziliśmy po dodatkowej przerwie w każdej połowie meczu – w trosce o zdrowie wszystkich. Coś, co wydaje się czymś normalnym i coś, czego NIGDY, w żadnym pobliskim turnieju nie doświadczyliśmy… A jak zaprezentowały się poszczególne drużyny ? Zapraszamy do lektury…

Grupa A

Ramis 0:0 M-Fire

Piękna, słoneczna pogoda, skwar z nieba i tylko po dwóch zmienników w każdej z drużyn. Nie przeszkodziło to jednak głównym aktorom widowiska na rozegranie szybkiego, pełnego zwrotów spotkania. Końcowy wynik 0:0 to w głównej mierze zasługa dobrej dyspozycji obu bramkarzy, ale także…ogromnej nieskuteczności napastników, którzy nie potrafili umieścić piłki w siatce nawet z metra, bez golkipera w bramce. Kolejny pusty przelot Seby Kozłowskiego ( obecnego lidera klasyfikacji kanadyjskiej), kolejny tytuł MVP spotkania Kamila Markowskiego z Ramisu, który znowu wybronił punkt dla swojego zespołu. 0:0 to na pewno niespodzianka, 6 żółtych kartek pokazuje, że chyba jednak słońce świeciło w głowy ciut za mocno…

Hurtownia Krokus 5:1 Cescom Białystok

Mecz z gatunku tych o 6 punktów dla Cescomu zakończył się niestety ich porażką. Nie pomogła obecność “Kardyna“, nie pomogła również dobra dyspozycja Dariusza PółtorakaKrokusy miały więcej sił, więcej atutów i dzięki temu dopisali sobie kolejne 3 punkty w tabeli. Dwa gole Kamila Worony i Huberta Olchowika, jedno trafienie Piotrka Dąbrowskiego, ale to Kamil Kupiec, czyli popularny “Tuniek” zgarnął MVP spotkania zaliczając 3 asysty. Honorowe trafienie dla Cescomu autorstwa Bartosza Filipczuka. Potencjał Cescomu na pewno wyższy niż miejsce w tabeli i dotychczasowa zdobycz punktowa. Na ich szczęście tabela ułożyła się tak, że teoretycznie wciąż mogą liczyć się w walce o TOP 4 grupy A – mając bezpośrednie mecze z Adampolem, czy Konceptbudem.

Adampol Glovis 2:1 Fc Dr.Tusz

Podopieczni Konrada Pawluczuka odnoszą drugie z rzędu zwycięstwo – tym razem z Fc Dr.Tusz w meczu 6. kolejki. Po niemrawym początku i stracie gola w 19 minucie wydawało się, że to “Doktorki” będą bliżej zdobycia kompletu punktów, jednak najpierw w 27′ Dominik Niemyjski doprowadził do wyrównania a w 31 minucie, po błędzie bloku defensywnego ” doktorków” Damian Rytel strzelił gola na wagę 3 punktów. Mecz był zacięty od pierwszej do ostatniej minuty i do końca nie wiadomo było, która drużyna przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wygrana ta utrzymuje Adampol Glovis w walce o TOP 4, można nawet powiedzieć, że dziś to oni rozdają karty w batalii o jedno, wolne miejsce ( trzy pierwsze są raczej zarezerwowane dla prowadzącej trójki – Kabareczi, M-Fire i Hurtowni Krokus). Adampol bowiem ma do rozegrania mecze z bezpośrednimi konkurentami i jeżeli wszystkie rozstrzygną na swoją korzyść – zagwarantują sobie udział w grupie mistrzowskiej Prologu PLP.
Wszystkich, którzy dotychczas nie mieli okazji zobaczyć tego meczu – zapraszamy raz jeszcze na nasz kanał YT :
https://www.youtube.com/watch?v=5UhuZ5FEZjA

Kabareczi 4:0 Konceptbud
Mecz trochę bez historii. Konceptbud, bez Rybołowicza, Naumnika, Surwiłły i…nominalnego bramkarza w znacznym stopniu ułatwił zadanie swoim sobotnim rywalom. Sił i pomysłu starczyło im na 5 pierwszych minut, później na boisku istniała właściwie jedna drużyna – Kabareczi. Strzelanie w 6 minucie rozpoczął “Kocyk“, później w 13 minucie na listę strzelców wpisał się Tomek Grzebieniak i do przerwy było 2:0. W drugiej odsłonie, uaktywnił się – wybrany później zawodnikiem meczu – Przemek Zaręba i dołożył kolejne dwa trafienia ( łącznie ma ich już pięć). Konceptbud rozbity, z czwartą kolejną porażką w rundzie zasadniczej i po dobrym starcie nie widać już śladu. Wydaje się, że zbliżająca się pauza w 7 serii gier nadchodzi w odpowiednim momencie…

Grupa B

TiM Aquapomp 1:1 Top Auto

Najciekawiej zapowiadające się spotkanie grupy B nie zawiodło. Widać było, że oba zespoły chcą wygrać. Tim Aquapomp stawił się właściwie w komplecie, Top Auto tylko z jedną zmianą. Mnóstwo walki, nerwów na ławce rezerwowych TiM’u, ale do przerwy żadnej z drużyn nie udało się umieścić piłki w siatce. Wartym odnotowania jest fakt, że Artur Paciorek z Top Auto dwoił się i troił i to w dużej mierze właśnie dzięki niemu na tablicy wyników widniał wciąż bezbramkowy rezultat. Popularny “Pacior” skapitulował dopiero w 25 minucie, a swojego swojego szóstego gola w sezonie zdobył Mateusz Łosiewicz. I gdy wydawało się, że mający przewagę liczebną TiM dowiezie skromne prowadzenie do końca – w 35 minucie, po podaniu Damiana Szczęsnego do wyrównania doprowadził Tomasz Borawski i takim też wynikiem zakończyło się to widowisko. MVP spotkania – jedyny i słuszny wybór – Artur Paciorek.

4Technology 3:2 Rajkom Choroszcz

Kolejny thriller w wykonaniu 4 Technology i…kolejny wygrany minimalnie. Oj mają chłopaki stalowe nerwy do meczów na styku. Tym razem ich “ofiarami” Rajkom Choroszcz. Pierwsza odsłona sobotniego spotkania zdecydowanie pod dyktando 4Technology i zasłużone, dwubramkowe prowadzenie. Strzelcami bramek byli Żukowski Krzysztof oraz Kakareko Kamil. W drugiej połowie niespodziewanie obudzili się “Rajkomowcy” i dwukrotnie za sprawą Damiana Brulińskiego zdołali skruszyć obronę 4Technology ( tym razem bez Rafała Trusiewicza w bramce), jednak raz jeszcze dał o sobie znać Krzysztof Żukowski ( wybrany MVP spotkania) i zdołał przechylić szalę zwycięstwa na stronę 4Technology. Piąta porażka z rzędu stała się więc faktem i Rajkom Choroszcz stracił choćby matematyczne szanse na awans do TOP4.

LXT Poltank 5:0 Piłkarze po przeszczepie

Obudził się również LXT Poltank, który dopisał kolejne 3 punkty do swojego konta. Tym razem w roli ofiary wystąpili Piłkarze po przeszczepie, którym najwidoczniej, po raz kolejny zabrakło paliwa na drugą połowę. Pierwsza odsłona bowiem – to, pomimo przewagi LXT – bezbramkowy remis i skuteczna obrona ze strony “PPP“. Worek z bramkami rozwiązał dopiero MVP 6 kolejki – Mariusz Pisiński w 24 minucie spotkania. W przeciągu kolejnych czterech minut LXT zdobył następne dwie bramki i w 28 minucie mieliśmy już spokojne 3:0. Czwarty gol był dziełem Bartosza Wałkuskiego ( drugi gol tego dnia), a przysłowiową kropkę nad “i” na dwie minuty przed końcem postawił nie kto inny, jak Mateusz Pisiński. LXT pokonało swoich rywali doświadczeniem, ale przede wszystkim dłuższą ławką rezerwowych. Piłkarze po przeszczepie również stracili choćby matematyczne szanse na awans do grupy mistrzowskiej i zdaje się, że na jesień będą musieli nieco wzmocnić liczebność kadry.

Aptel 9:1 Fc Pyskaci

Mecz lidera grupy B z jej outsiderem rozstrzygnął się właściwie w pierwszych ośmiu minutach, podczas których to Aptel zaaplikował swoim rywalom aż 5 bramek. Później podopieczni Jacka Borowskiego ( który tego wieczora wystąpił także jako jeden z zawodników) w węższym niż zazwyczaj i nieco “innym” składzie starali się kontrolować przebieg spotkania. Bez względu na wszystko szacunek dla Pyskatych należy się, jak psu buda – pomimo niekorzystnego wyniku, mało przyjaznej aury do gry – starali się zdobyć choćby honorową bramkę i ta sztuka udała im się w ostatniej minucie pierwszej połowy, gdy Damian Klepacki z rzutu karnego pokonał golkipera Aptela. W drugiej odsłonie spotkania jedyna drużyna z kompletem punktów dołożyła jeszcze trzy gole, by finalnie zwyciężyć chłopaków z Knyszyna 9:1. MVP spotkania trafiło w ręce Jacka Borowskiego – autora trzech asyst, który dodatkowo trafił do Drużyny 6 kolejki. Fc Pyskaci w dwóch pozostałych meczach rundy wstępnej powalczą o honor i historyczne punkty w Podlaskiej Lidze Piłkarskiej, bowiem pozostali jedyną ekipą z zerowym dorobkiem punktowym.